Dzisiaj zamiast pisania miała być zumba prowadzona zresztą przez moją uczennicę ale tak po polsku zwyczajnie nie chce mi się już nigdzie ruszać z domu, choć sam ruch by mi nie zaszkodził. Może w ramach weekendowej mobilizacji sprawdzę, czy warto zapisać się do najbliższego Fitnessstudio (jakieś 100 metrów od mieszkania). Za to weekend spędzony aktywnie. W niedzielę nawet trochę poczciwsza pogoda się trafiła.
Za to od wczoraj stresy w pracy. Cóż, póki co nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cieszyć się perspektywą nadchodzącego urlopu (już za miesiąc a co z wizą – nie wiadomo!). I czytać, żeby rzeczywistość pozbawić choć nieco tych ostrych kantów. A czytam sobie właśnie... Muminki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz