sobota, września 10, 2011
Pchły i perełki
Pchli targ to nieodłączny element tutejszych krajobrazów, taki kalejdoskop ludzkiej materialnej przeszłości. Niczemu nie trzeba się tu dziwić, leżą obok siebie śmieci i antyki, kupić można wszystko za niewiele. Wśród straganów z książkami kuszą te najbardziej chaotyczne, gdzie Nowy Testament czeka na nowego właściciela w towarzystwie przedwojennego wydania książki nie tyle dobrej co popularnej autorstwa niejakiego Adolfa H. Wyzwala się w człowieku uśpiony od czasów Pana Samochodzika instynkt poszukiwacza skarbów i zaczyna się wybebeszanie kolejnych kartonów. Tym razem wykopałam pełne wydanie szkiców mojego ulubionego romantycznego malarza Caspara Davida Friedricha, następnym razem...uuuu co to będzie. Okazja nie każe na siebie długo czekać - kolejny pchli targ już jutro, ale limit w tym miesiącu wyczerpany po ostatniej wizycie u H. (A tam moje najnowsze czytelnicze odkrycie: automat z książkami!) Ledwie przytaszczyłam wszystkie moje łupy do domu, ale co tam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz