środa, czerwca 01, 2011

Mój Golem

Z okazji Dnia Dziecka pęka mi głowa. Po otwarciu domowej apteczki ogarnia mnie panika – zostały raptem dwie tabletki przeciwbólowe z… jakichś 5 opakowań po 24 sztuki każde, wszystko to kupione na początku lutego. W razie potrzeby zrobi się razzię po wszelkich torebkach i portfelikach. To ślęczenie przed monitorem nie bardzo pomaga, ale alternatywą jest bierne oczekiwanie na sen, a to chyba jeszcze bardziej nużące.
Z mojego nocnego obcowania z poezją przepisuję wiersz Güntera Kunerta pt. Mein Golem:

An manchen Tagen
höre ich deutlich
seinen Schritt. Überflüssig
der Blick aus dem Fenster
der Blick in die Zeitung.
Es sind solche Tage
Daß die Gedanken stocken
Als wären sie Atem.
Es ist der Atem.
Tage, die ihren Namen verloren.
Anonyme Tage.
Ausdauerndes Ausschreiten.
Verstecke dich selber
In Träume in Bücher in Gläser.
Der Verfolger
Ist ein Koloß
Seine Ferse rostiger Schorf
Sein Gesicht abwesend
Sein Gang unaufhaltsam
Besonders an manchen Tagen.

Trudno byłoby mi lepiej ująć w słowa ten stan ducha.  A za oknem pada tak po niemiecku – równomiernnie, systematycznie - zdyscyplinowany a jednak ciągle tak samo mokry i pachnący deszcz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz