piątek, czerwca 22, 2018

Lektury Małej Mi: Abstrakcja kontrolowana

Pewnego popołudnia Bobek i Mała Mi w ramach zabawy postanowili komunikować się za pomocą wymyślonego języka.  Dość, że używali nieznanej im samym przecież  mowy na tyle biegle, że wczesnym wieczorem nawet się w niej pokłócili. Miało to zresztą swoje zalety - nikt nie wymagał mojej ingerencji w ten konflikt, w końcu nie miałam najmniejszego pojęcia, o co poszło...

Krótko po tym znalazłam w dziale dziecięcym nowo otwartej księgarni książkę o frapującym tytule Wazn Teez? (w oryginale Du Iz Tak?) i podobnie jak Wam, teraz czytającym, mnie wtedy żaden z obojga tytułów kompletnie nic nie mówił. Przez chwilkę zastanawiałam się, czy to może północny Plattdüütsch rodem z najdalszych zakamarków Fryzji, tam, gdzie bez ustanku wieje mocny wiatr  i pija się na zmianę mocną herbatę ze śmietaną i piwo Jever (tak przynajmniej to sobie wyobrażam). Jednak nie. Podobnie jak język oryginału, tak i samo tłumaczenie są wytworem abstrakcyjnym. Strasznie się zapaliłam na myśl o reakcji moich dzieci i zabrałam Wazn Teez? do domu. Bobek i Mała Mi z ciekawością wysłuchali i obejrzeli książkę Carson Ellis (tego, że wizualnie im się spodoba, byłam pewna, bo bardzo lubią przeglądać Domy tej ilustratorki). Co ciekawe, ani razu nie padło pytanie ani o język, ani o znaczenie poszczególnych słów. Najwyraźniej ten abstrakcyjny wytwór stał się dla nich zrozumiały do tego stopnia, że nauczyli się nawet pewnych słów i cytują z Wazn Teez? na wyrywki. Książka, która na pierwszy rzut oka wydaje się sympatycznym i nieszkodliwym dziwactwem, w rzeczywistości wiele mówi o tym, jak dzieci uczą się nowych języków. Przede wszystkim z podziwu godną otwartością, niczego nie odrzucając. Poza tym posiłkują się szeroko pojętym kontekstem: wizualnym - w postaci ilustracji, dźwiękowym - w tym wypadku moją artykulacją czytanego tekstu (stąd niezbędne było tłumaczenie tekstu dopasowane do systemu fonetycznego znanego odbiorcy) i sytuacyjnym. Najmłodsze nawet dzieci intuicyjnie wyczuwają różnice w częściach mowy i zdania, często, robiąc błędy językowe, posługują się jak najbardziej prawidłowymi schematami regularnej koniugacji czy deklinacji. To, co w książce Carson Ellis zdaje się być totalną abstrakcją, w rzeczywistości jest dobrze funkcjonującym systemem. Przewagą dziecka  nad przeciętnym dorosłym jest to, że nie tylko nie odrzuci Wazn Teez?, ale bez problemu przyswoi sobie nowe reguły gry.
Dlatego jeśli kiedyś przyjdzie komuś z Was zastanawiać się nad zasadnością nauki języków obcych w wieku przedszkolnym, przypomnijcie sobie o książce Carson Ellis. 
Jip.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz