poniedziałek, lutego 09, 2015

Post postum, czyli dlaczego dobrze jest mieć przyjaciół, którzy dodatkowo sami są molami książkowymi avagy o tym, jak poczta wspaniale poprawić może nastrój.

Kolejne ważne wydarzenie w życiu naszej rodziny: Do Małej Mi dołączył ze skromnym czytelniczym stażem prenatalnym Bobek (pseudonim roboczy, bo Bobek to w oryginale Stinker i pomijając efekty uboczne procesu trawienia nazwa ta mija się zdecydowanie z pachnącym jestejstwem naszego Á.). Wielka radość, najwyraźniej podzielana przez rodzinę, przyjaciół i znajomych. Po styczniowej serii rachunków aż miło otworzyć skrzynkę pocztową - sypią się z niej życzenia, dobre słowa, czasem nawet prezenty. To miłe i bardzo mnie cieszy każdy taki przejaw sympatii. Nie spodziewałam się jednak, że z takiej poczty wyniknąć może kolejny post na bq, tymczasem jest to właśnie post do postu o Perełce Patricka Modiano (tutaj link dla zainteresowanych, którzy jeszcze nie czytali, lub odczuwają potrzebę repety). A było to tak... Apogeum radosnego uniesienia osiągnęłam otwierając paczkę od Ch. i R. (tych od ciekawych kart pocztowych...), na której prawdziwie szlachetną zawartość składała się m.in. kopia z... polskiego tłumaczenia wiersza Attilii Józsefa Mama. Dziękuję! Za czytanie bq, za czas poświęcony mnie i Attilii Józsefowi i wreszcie za samo tłumaczenie, którego ja z przyczyn różnorakich natury przyziemnej nie zadałam sobie trudu znaleźć.

Z radością przepisuję tekst z języka węgierskiego przełożony przez Jerzego Snopka*


Mama


Od tygodnia tylko o mamie
ciągle myślę; serce się łamie...
Ze skrzypiącym koszem w ramionach
szła na strych jak skromność wcielona.


Wtedy jeszcze człek szczery byłem,
więc tupałem, wrzeszczałem, wyłem,
by rzuciła te mokre szmaty
i by mnie prowadziła na strych.


Ona je wciąż rozwiesza w ciszy
i chyba krzyków mych nie słyszy,
i szaty rozbłyskują nagle,
wzlatują jak rozpięte żagle.



Dziś, gdy wszystko pokryła ziemia,
widzę mamę, jak jest olbrzymia,
szare włosy na niebie wiesza,
z wodą niebios bielidło miesza.






Nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała tego tłumaczenia bo zupełnie niedorzecznie wydaje mi się, że czuję język węgierski lepiej niż sami Węgrzy...


Pierwsze dwie zwrotki tłumaczenia J. Snopka podobają mi się bardzo. Szkoda, że nie udało się zakończyć jakimś sensownym rymem jak w oryginale, ale rozumiem, że trudno, bo sama próbowałam własnych sił. Więcej zastrzeżeń budzą dwie ostatnie strofy, gdyż wydaje mi się, że ich przekład nie do końca oddaje intencje samego A. Józsefa. Szkoda. Nie zmienia to jednak faktu, że chylę czoła przed warsztatem Jerzego Snopka. Czytanie jego noty biograficznej Attili Józsefa to prawdziwa uczta dla hungarofila (jak ja), tyle jest w nim dobrze oddanych węgierskich klimatów. Zupełnie się zatraciłam. Myślę, że K. Varga mógłby się wiele nauczyć.



*Olśnienie / Attila József ; przeł. z jęz. węg., wybrał i posł. opatrzył Jerzy Snopek. Sejny : Pogranicze, 2005.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz