Jako, że koncentracji Małej Mi nie starcza jeszcze na lekturę baśni Andersena (póki co udało mi się przeczytać jej tylko Calineczkę), ani często nawet na krótsze epizody z życia węgierskiej pary Bogyó i Babóca (to cieszące się u "bratanków" ogromną popularnością postaci chłopca-ślimaka i dziewczynki-biedronki stworzone przez Erikę Bartos), czytamy sobie trochę inaczej, bardziej interaktywnie i innowacyjnie. Wybieram Małej Mi książki według własnych preferencji estetycznych, a ona dokonuje ostatecznego wyboru, co naprawdę się jej podoba. Czasami nieco się w tych zapatrywaniach mijamy, ale ostatnio wspólnie odkryłyśmy magię książek trójwymiarowych, z angielskiego nazywane książkami pop up. Taka forma książek cieszy się zresztą największą popularnością właśnie na anglosaskim rynku wydawniczym. Myli się jednak ten, kto sądzi, że pop up booki są z założenia książkami dla dzieci, ponieważ te misternie poskładane dzieła sztuki są często przeznaczone właśnie dla dorosłego odbiorcy. Nie tak znów dawno temu sprezentowano mi pewną zupełnie poważną książkę trójwymiarową 600 Black Spots Davida A. Cartera. Książki trójwymiarowe Małej Mi nie są aż tak abstrakcyjne, jednak nie mniej fascynujące. Myślę że pobudzają dziecięcą fantazję, a że rozwój mowy - to pewne...
Poniżej, dla zachęty, kilka zdjęć pop up booków w dwóch ujęciach - dla dorosłych i maluchów.
 |
| David A. Carter, 600 Black Spots |
 |
| David A. Carter, 600 Black Spots |
 |
| David A. Carter, 600 Black Spots |
 |
| Bestseller Erica Carle w wersji 3D, czyli po polsku Bardzo głodna gąsienica jako pop up. |
 |
| Eric Carle, Bardzo głodna gąsienica |
 |
| Eric Carle, Bardzo głodna gąsienica |
 |
| Eric Carle, Bardzo głodna gąsienica |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz