Takie pisanie wyróżniło właśnie György Konráda. Látogato to jedna z pierwszych i jednocześnie najbardziej cenionych publikacji węgierskiego pisarza, socjologa, myśliciela i po dzień dzisiejszy autorytetu emeritus Látogato to w roku wydania (1969) nowa jakość: społeczny reportaż ubrany w beletrystyczną formę. Konrád wpisuje się tematyką tego pisarskiego nowum swoich czasów jakby w nurt realizmu XXI wieku - pisze o ludzkiej egzystencji poza nawiasem, na skraju społeczeństwa, a jednocześnie pisze o tej egzystencjalnej brzydocie w sposób tak ujmujacy, pełen empatii, nie dziwi więc, że okrzyknięty został sumieniem węgierskiego społeczeństwa. Po początkowym szoku odnośnie samej tematyki przychodzi refleksja nad formą, tymi nie kończącymi się zdanimi niczym z Tomasza Manna i tą niesamowicie uczuciowo zaangażowaną wymową. Tak może pisać tylko ktoś współczujący, afirmujący drugiego człowieka, tak pisze Konrád nie będący obojętnym na społeczny margines i wreszcie tak pisze ktoś świadom, że ten margines zawsze będzie istniał i chociażby z tego względu powinien współistnieć oparty o zaangażowanie jednostek społecznie wygranych. Konrád posługuje się tu szczególnie symboliczną postacią urzędnika państwowego, człowieka reprezentującego system w stylu kafkowskim, rozdartego między bezrefleksyjność urzędniczej machiny a świadomość własnej indywidualności. Refleksja pisarza węgierskiego nie jest aż tak znów nowa: człowiek, jakkolwiek reprezentujący zbiorowość powinien działać w zgodzie z uniwersalnym nakazem moralnym (Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie...) Krótko mówiąc; urzędnicza rutyna nie powinna pozbawiać refleksji nad własnym postępowaniem człowieka wolnego. Z Kafką kojarzy się także epizod (twórcza impresja) zamknięcia z umysłowo niedorowiniętym dzieckiem Banduli. Podobnie jak zamieniony w robaka bohater Przemiany Kafki Gregor Samsa, urzędnik Konráda próbuje w tej ekstremalnej dla siebie sytuacji odruchów człowieczeństwa zanim dzień po dniu zaczyna poddawać się nowym prawom swojej izolacji. Konrád inaczej niż praski kolega po fachu ratuje swojego bohatera z opresji ale pozwalając powrócić mu na łono społeczeństwa dodaje mu tym samym świadomość własnej porażki, porażki systemu. A jednak Látogato kończy przesłanie nawiązujące do słów Jezusa: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie. I jest w tym przesłaniu zawarte prawdziwie biblijne umiłowanie bliźniego na miarę naszych czasów.
Dzisiaj György Konrád to taki sympatyczny starszy pan dodający splendoru swoim nazwiskiem rozmaitym publikacjom, jest pożądanym choć przysypiającym na konferencjach literackich gościem specjalnym (tak ja miałam okazję go poznać), ikoną epoki mijającej jeżeli nie minionej, a jednak w w swoich książkach wiecznie młodym i żywym głosem tych na co dzień przemilczanych.
A poniżej zdjęcie E. - impresja peszteńskiego piękna, jakie opisuje Konrád...
hm, ta czcionka ładna jest.. ale trochę przeszkadza w czytaniu.
OdpowiedzUsuńPiszesz coraz lepiej:-)
Ta trzcionka zupełnie niezamierzona, chyba problem kompatybilności z tabletem. Spróbuję coś temu zaradzić.
UsuńDzięki za te miłe słowa.