wtorek, lutego 07, 2012

Wspomnienie pewnej chwili 1923-2012

Znacie ten wiersz Trzy słowa najdziwniwjsze?
Przeczytajcie, jest krótki:

Kiedy wymawiam słowo Przyszłość,
pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości.

Kiedy wamawiam słowo Cisza,
niszczę ją.

Kiedy wymawiam słowo Nic,
stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie.

Napisała ten wiersz Wisława Szymborska i kiedy wymawiam słowo Szymborska to myślę o wieszach jak ten, dzięki którym po odurzeniu poezją Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej czy Poświatowskiej odkryłam dla siebie tą mistrzynię słowa tak oddaną obserwowaniu świata i ludzi wokół, tak umiejętnie opisującą te obrazy w wierszach. I widzę tę twarz, poetki już statecznej, docenionej, drobnej i pomarszczonej osóbki osnutej dymem papierosowym, uśmiechającej się jak kot – trochę figlarnie, trochę ironicznie, jakby ponad wszystkim.
Poezja Szymboskiej jest nadal, choć nie ma już Szymboskiej, jest jak ten kot w pustym mieszkaniu, któremu trzeba otworzyć drzwi, pozwolić snuć się po dachach i parkanach bo taka kocia natura. Brać i dawć wedle uznania. Jaka jest ta poezja? Jest nami, jest wiekiem XX, nawet XXI ubranym w wiersz, jest wystawą sklepową, przed którą nawet najbardziej zabiegani zatrzymują się, żeby… zobaczyć nieostre odbicie siebie samych.
.Radość pisania to jakby twórcze credo autorki
Radość pisania
Możność utrwalania.
Zemsta ręki śmiertelnej.
Wiersze Szymboskiej są miniaturami naszych życiorysów, takie niepojęcie osobiste a jednak uniwersalne. Nie trzymają się nich ani kurz, ani patyna. I są poetyczną afirmacją życia, które się nam przytrafiło (Allegro ma non troppo!), które przydarzyło się naszej Poetce, które kochała i przelewała to ciepłe uczucie na karty tomików wiedząc, że kiedyś przyjdzie czas zostawić wszystko co drogie. Że Chwila trwa tyle co ludzkie życie 
Jedna z tych ziemskich chwil
proszonych, żeby trwały.
Szymborskiej Nic dwa razy sprawia, że nagle zimą mróz mniej dokucza a noc zdaje się jakby mniej ciemna.  Jej poezja jest pełna pytań (Czemu w zanadto jednej osobie?/ Tej a nie innej? I co tu robie?) do siebie samej ale i do czytelnika. Szymborską cechowała niesamowita empatia, poetka potrafiła jak nikt pisać z perspektywy życiorysów złych i dobrych, odległych i nam współczesnych wciąż szukając własnych odpowiedzi, nie zadawalając się utartymi myślowymi ścieżkami. Humanistka, w chyba przestarzałym już znaczeniu tego słowa. Radosna i zamyślona, zawsze szczera, niestrudzenie obserwująca ludzi, krajobraz, własne lustrzane odbicie. Jej śmierć to zgodnie z dolą jednostek ważnych ostatni występ, wielki wieczór autorski dla wielu oddanych i jeszcze większych mas ciekawskich, na którym pojawić trzeba się mimo woli i nic nie można dodać na swoją obronę. I chociaż nie wszystko zostało jeszcze napisane, teraz musimy obejść się bez niej i czytać, widzieć i słyszeć w wierszach, które nam zostawiła. Pamiętać przede wszystkim jako Wisławę Szymborską, zanim zamkniemy ją w trumnie z napisem Noblistka.
Szymborska sama takie napisała sobie epitafium:
Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

I chyba taką powinniśmy ją pamiętać.
I czytać.
A czasem i oglądać. Czy wiecie, że Szymborska pasjami kreowała karty okolicznościowe, które wysyłała swoim bliskim i przyjaciołom. Poniżej trzy przykłady pochodzące z albumu Anny Bikont i Joanny Szczęsnej Pamiątkowe rupiecie przyjeciele i sny Wisławy Szymborskiej:



1 komentarz:

  1. Muszę koniecznie znaleźć ten album Anny Bikont i Joanny Szczęsnej; poszperam, może gdzieś się na niego natknę :)

    OdpowiedzUsuń